Mija 41 lat od największej katastrofy w Luboniu

ZMARŁYM TRAGICZNIE W KATASTROFIE ODDZIAŁU DEKSTRYNIARNI 22.II.1972 R. NAJLEPSZYM KOLEŻANKOM I KOLEGOM, SERDECZNYM WSPÓŁTOWARZYSZOM PRACY I PRZYJACIOŁOM – WIECZNA CZEŚĆ I PAMIĘĆ

Jest 22 lutego 1972 roku, godzina 23:07. W Wielkopolskim Przedsiębiorstwie Przemysłu Ziemniaczanego w Luboniu od godziny 22 pracuje nocna zmiana w pełnym składzie. Pracownicy od kwartału narzekają na warunki pracy, szczególnie na wysokie zapylenie pomieszczeń produkcyjnych, gdzie dokonano w ostatnim czasie unowocześnienia linii produkcyjnej. Część urządzeń w przedsiębiorstwie była bardzo stara i wysłużona, gdyż używano je w produkcji od czasu uruchomienia fabryki w 1904 roku. Z biegiem czasu na linii technologicznej zamontowano nowe prototypowe suszarki, które również nie sprawdzały się na etapie produkcji. Urządzenia zapychały się nieustannie, w efekcie co dwa tygodnie przerywano produkcję i je czyszczono. Przez nieplanowane przestoje na linii załoga nie wyrabiała planu, co w efekcie przekładało się na niższe wynagrodzenia. W dniu tragedii miała odbyć się konserwacja maszyn, jednak została – ku zadowoleniu załogi – odwołana.

Dekstryna to surowiec wykorzystywany w przemyśle spożywczym, farmaceutycznym, chemicznym i metalurgicznym. Jest pochodną mąki ziemniaczanej (krochmalu), która zwilżona mieszaniną kwasów, jest przesiewana i suszona. W dalszym etapie obróbki, w celu uzyskania tzw. dekstryny żółtej -  zakwaszona mączka, jest poddawana prażeniu parą wodną w temperaturze 180 stopni. W suszarkach i przenośnikach podczas produkcji występowało ogromne zapylenie i ryzyko wybuchu pyłu.

Tuż po godzinie 23 pod budynek wtoczyła się zakładowa lokomotywa z podczepionymi dwoma wagonami mąki ziemniaczanej. Maszynista wyłączył silnik. W obawie przed dodatkowymi kosztami przetrzymywania wagonów, chciał się upewnić czy pracownicy zdążą rozładować ładunek. Podszedł w ich stronę, kiedy doszło do eksplozji.

Wybuch był słyszany w całym mieście. Jedna z części rozerwanego wagonu przeleciała ponad 100 metrów nad drogą, linią kolejową i wbiła się w dach budynku.  Fala uderzeniowa wyrządziła szkody na znaczną odległość – ucierpiała nawet spora kamienica znajdująca na skrzyżowaniu ulic Żabikowskiej i Powstańców Wielkopolskich tuż przy osiedlu mieszkaniowym, która straciła wszystkie szyby w oknach.

Kilka minut później na miejsce docierają strażacy z zakładowej jednostki OSP i natychmiast rozpoczynają akcję ratunkową. Panowały ciemności, dopiero w świetle tzw. „szperacza” ukazał im się straszny widok. Zamiast czteropiętrowego budynku o ścianach dochodzących do metra grubości, była wielka sterta gruzu. Zaczęto wydobywać ciała zabitych i rannych. W akcji ratunkowej brali również udział pracownicy fabryki, milicja i wojsko, które dostarczyło ciężki sprzęt zabudowany na podwoziach czołgów.

Dopiero następnego dnia, po wschodzie słońca przekonano się o rzeczywistych skutkach eksplozji. Oprócz kompletnie zniszczonej dekstryniarni, poważnie ucierpiały sąsiednie zabudowania.

 

Ustalanie przyczyn katastrofy

Ówczesne władze rozpoczęły wyjaśnianie przyczyn tragedii. Równolegle ruszyły dwa śledztwa prowadzone przez prokuraturę i przez Służbę Bezpieczeństwa. W wyjaśnieniu przyczyn miał pomóc też zespół ekspertów z poznańskich wyższych uczelni.

Komisja, która nadzorowała wyjaśnianie przyczyn, za przyczynę wybuchu uznała zbyt wysokie stężenie pyłu powstającego przy produkcji mączki ziemniaczanej. Na etapie śledztwa wskazano zaniedbania, które doprowadziły do tragedii:

  • W hali dekstryn był sygnalizator dźwiękowy tzw. buczek, który włączał się gdy w retortach przekroczona została określona temperatura i należy ją zmniejszyć. Urządzenie to zostało wyłączone ponieważ prawdopodobnie włączało się za często.
  • Ustalono też że, system zapobiegający powstawaniu pyłu działał tylko w 5 procentach. Brakowało w nim elektromagnesów, które powinny wyłapywać metalowe przedmioty, jakie przypadkowo znalazły się w instalacji. Później w zbiorniku zsypowym znajdującym się w piwnicy znaleziono 2 kg śrub, które najprawdopodobniej dały iskrę powodującą pierwszy wybuch. Nie był on duży ale wystarczająco silny, aby zostało zassane zapylone powietrze z całego budynku. To właśnie on był przyczyną zniszczenia całego budynku.

W wyniku dochodzenia prowadzonego przez prokuraturę i milicję ustalono, że podobne wypadki miały miejsce już wcześniej w latach 1958, 1960, 1966. Wszystkie one były mniejsze w swoich rozmiarach i skutkach materialnych, ale spowodowały również obrażenia u pracowników.

Po roku śledztwa, na ławie oskarżonych w 1973 roku zasiadło kierownictwo WPPZ. W procesie sąd uznał winę 3 dyrektorów i kierownika, którzy w ocenie sędziów -  poprzez zaniedbania w zakładzie doprowadzili do tragedii. Podczas przewodu sądowego, wykonano wizję lokalną na wydziale krochmalni, gdzie linia produkcyjna była podobna do tej, znajdującej się wcześniej w zniszczonej dekstryniarni. Okazało się, że również na tym dziale nie są zachowane warunki bezpieczeństwa. Decyzją sądu wstrzymano pracę w krochmalni.

Wyrokiem sądu wszyscy oskarżeni otrzymali kary pozbawienia wolności od 1,5 roku do 3 lat. Bardzo szybko jednak wyszli na wolność, gdyż w czasie śledztwa w areszcie odsiedzieli już większość z zasądzonych wyroków, a dodatkowo z okazji święta 22 Lipca objęła ich amnestia.

Zapomniany pomnik

Aktualnie w miejscu eksplozji znajduje się pomnik upamiętniający ofiary katastrofy. Teren należy do prywatnego właściciela a monument, z oczywistych względów znajduje się w nieodpowiednim miejscu. Niestety do dziś urzędnicy – wydawałoby się chętni do stawiania pomników w miejscach publicznych -  nie wygospodarowali miejsca dla tego świadectwa historii.

W wyniku wybuchu zmarło 17 osób a 10 odniosło rany. Tragicznie zginęli:

Cecylia Bręk, Jan Bręk, Stanisław Dzidek, Marek Gabler, Leonarda Grobelna, Wanda Grochowina, Eugeniusz Hetman, Gertruda Kotecka, Jan Krzewiński, Zofia Kubiak, Henryk Kujawa, Wojciech Markiewicz, Jadwiga Mendelska, Stanisława Michałowska, Roman Ostafin, Tadeusz Sikora – Na skutek ran odniesionych podczas tego tragicznego wydarzenia, w szpitalu zmarła Janina Kulza.

Źródła:  Echo Lubonia, Newsweek, Wieści Lubońskie, archiwum redakcji 

Krzysztof Krause



kategoria: aktualności, Historia, media, wydarzenie, zdjęcia

Advertisment ad adsense adlogger