Aktualności

Charlene White: Jestem londyńczykiem, ale niedawna wycieczka na wieś sprawiła, że ​​zacząłem się zastanawiać, czy nadszedł czas na zmiany

Dorastając, nie jeździliśmy na wiele wycieczek na wieś podczas wakacji szkolnych. Moi rodzice nie pochodzą stąd i nie znali zbyt dobrze wsi. Musieli żonglować kilkoma pracami, więc nigdy nie „wypadliśmy na weekendowy wyjazd” – mama i tata po prostu nie mieli czasu ani pieniędzy. Pieniądze, które udało im się zaoszczędzić, sprawiły, że mogliśmy od czasu do czasu podróżować na Jamajkę, aby zobaczyć rodzinę.

Dwa pobyty, które pamiętam, to nauka o wiejskim powietrzu, łowienie pstrągów, niesamowita cisza w nocy i przyzwyczajenie się do tego, że patrzy się na mnie jako jedyną osobę z mniejszości etnicznej w promieniu wielu mil.

Spędziliśmy rok z moimi kuzynami w przyczepie kempingowej w Great Yarmouth, gdzie poznaliśmy radości i ból serca z automatami do wbijania monet. Podczas tygodniowej wycieczki do Devon z inną kuzynką i babcią tata nauczył mnie łowić ryby i patroszyć połów.

Ale to, co mi najbardziej zostało, to cała ta przestrzeń do biegania. Trawa i pola na kilometry i właśnie to poczucie wolności. Kiedy dorastasz w dużym mieście – w moim przypadku w Londynie – łatwo zapomnieć, że zabudowana przestrzeń, zanieczyszczenie i hałas mogą stać się przytłaczające, męczące i po prostu wyczerpujące, nawet jeśli jesteś do tego przyzwyczajony. Spędzam wiele dni w piwnicy w pracy godzinami, nie widząc nawet skrawka światła dziennego (i nosząc sweter w środku fali upałów z powodu klimatyzacji).

Przypomniało mi się, jak ważne może być wydostanie się z miasta, kiedy w zeszłym tygodniu zabrałem dzieci do Devon na kilka dni, aby zostać z moją przyjaciółką Michelle. Oboje byli śmiesznie podekscytowani tym, że byli w pociągu „przez długi czas” i nie mogli uwierzyć, że widzą morze, gdy dotrzemy do południowo-zachodniego wybrzeża.

Kiedy dotarliśmy do Michelle, nie mogli myśleć o tym, że jest miejsce do biegania, zwierzęta, które mogą nakarmić i plaża w odległości jazdy. Ich podziw i zachwyt nad otoczeniem natychmiast ich uspokoiły.

Londyn to miasto pełne ludzi z innych krajów, czy to z zagranicy, czy po prostu z innego miejsca w Wielkiej Brytanii – więc dla wielu wypadanie z dużego miasta na przerwę w mniej gorączkowym miejscu jest normalnym zjawiskiem.

Ale jestem londyńczykiem, a rodzina mojego partnera jest w Londynie, więc moja wiedza na temat wsi jest ograniczona. Kiedy ponad 15 lat temu zaproponowano mi pracę w Norwich, ze wstydem przyznać, że nawet nie wiedziałem, gdzie to jest na mapie. Kiedy w końcu przeprowadziłem się tam na rok, pamiętam, że ciasno ściskałem torbę po tym, jak przypadkowy mężczyzna przywitał się, gdy przechodziłem obok niego w biały dzień, ponieważ nie było to coś, czego naprawdę doświadczyłem w Londynie. Moje zmysły podpowiadały mi, że zdecydowanie coś knuje (nie był).

Ale wkrótce zacząłem rozumieć urok czystego powietrza, wolniejsze tempo życia i nieznajomych, którzy naprawdę chcą tylko wymieniać uprzejmości na ulicy.

Dzieciaki są bardzo przyzwyczajone do londyńskiego życia, które zazwyczaj spędza się na siedzeniu w korkach przez całe wieki, aby odwiedzić rodzinę, słysząc cichy dźwięk sąsiadów walących w dół po schodach lub ciągły szum ruchu ulicznego i samolotów. Wszystkie te rzeczy są dla nich normalne. I spójrz, ja też jestem londyńską dziewczyną. Naprawdę nie wyobrażam sobie życia nigdzie indziej. Ale dziewczyna z mojej młodości, która nie tknęłaby stacjonowania z masztem, która wolałaby polecieć z dziewczynami do Faliraki, stała się trochę odległym wspomnieniem.

Widok dzieci cieszących się swobodą przebywania na wsi był niesamowitym widokiem. Nie mogli uwierzyć, że naprawdę mogą spacerować na zewnątrz i karmić konie i świnie, a dźwięk budzący ich rano to osły zamiast pierwszego lotu na Heathrow. Albo że moglibyśmy spędzić błogi dzień na plaży, bez stresu związanego z wielogodzinnym siedzeniem w korku. Cudownie było patrzeć, jak ogarniają otoczenie i odrywają się od tempa londyńskiego życia.

Nie mówię, że wyprowadzę się z Londynu, bo nie mogę przewidzieć czasu, kiedy nie będę mieszkał w tym pięknym, dużym, szalonym mieście. Ale rozumiem, dlaczego dobrze jest wyrwać dzieci – i siebie – z tego zgiełku na kilka dni, żeby wszystkim przypomnieć, że inne tempo życia to tylko jazda pociągiem.

Charlene White jest prezenterką dla Wiadomości ITV oraz Luźne Kobiety

Post Charlene White: Jestem Londyńczykiem, ale niedawna wycieczka na wieś sprawiła, że ​​zacząłem się zastanawiać, czy nadszedł czas na zmiany, pojawił się najpierw na inews.co.uk.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button