Aktualności

Co to jest M23? Jak brutalna grupa rebeliantów powiązana z Rwandą może wpłynąć na politykę deportacyjną Wielkiej Brytanii

Podczas gdy premier Boris Johnson nadal broni kontrowersyjnej polityki rządu dotyczącej wysyłania osób ubiegających się o azyl do Rwandy, wschodnioafrykański naród boryka się z ogromnym kryzysem uchodźczym, który rozprzestrzenia się za granicą w Demokratycznej Republice Konga (DRK).

Dziesiątki tysięcy ludzi zostało przesiedlonych od czasu, gdy we wschodniej DRK toczyły się ciężkie walki między armią kongijską a rebeliantami M23, którzy prowadzą swoją najbardziej ciągłą ofensywę od powstania w latach 2012-2013, które na krótko zajęło główne miasto Goma.

DRK oskarżyła Rwandę o wspieranie rebeliantów, w tym poprzez wysłanie własnych wojsk do wschodniego Konga. Rwanda zaprzecza jakiemukolwiek zaangażowaniu.

Kryzys dyplomatyczny między walczącymi narodami grozi przyćmieniem szczytu przywódców Wspólnoty Narodów w Rwandzie w tym tygodniu, w którym biorą udział pan Johnson i książę Karol.

Siły zbrojne Demokratycznej Republiki Konga siedzą na pick-upie po wznowionych walkach z rebeliantami M23 (zdjęcie: Djaffar Sabiti/Reuters)

Będzie to pierwsze spotkanie tych dwóch osób po tym, jak książę Walii rzekomo nazwał plany przymusowego usunięcia migrantów do Rwandy w Wielkiej Brytanii „przerażającymi”.

Phil Clark, profesor polityki międzynarodowej na SOAS University of London, którego praca koncentruje się na konflikcie w Afryce Środkowej, również wyraził zaniepokojenie porozumieniem między Wielką Brytanią a Ruandą, nie tylko ze względu na to, jak „niestabilny” stał się region w ostatnich miesiącach, z obawy przed dalszą przemocą w przyszłości.

Co to jest M23?

Grupa powstała w 2012 roku i została nazwana na cześć 23 marca 2009 roku, kiedy to rząd Konga podpisał porozumienie pokojowe z milicją popierającą Tutsi.

Kierownictwo grupy wywodzi się z grupy etnicznej Tutsi i uzasadnia swoje ataki, mówiąc, że walczy z Demokratycznymi Siłami Wyzwolenia Rwandy (FDLR), milicją założoną przez etnicznych Hutu, którzy uciekli z Rwandy po udziale w ludobójstwie w 1994 roku. W masakrze zginęło co najmniej pół miliona Tutsi i umiarkowanych Hutu.

W 2012 roku bojownicy M23 zdobyli Goma, milionowe miasto i stolicę prowincji North Kivu we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga, zanim w następnym roku zostali przegonieni przez siły kongijskie i ONZ do Rwandy i Ugandy.

Profesor Clark powiedział, że grupa „zasadniczo zniknęła” po rozwiązaniu, ale wiele szeregów, w tym kierownictwo, pozostało nietkniętych, a większość z nich wylądowała w Ugandzie.

„Przywódcy M23 żyli dość swobodnie w Kampali i zawsze było pytanie w regionie, czy mogą wrócić, czy mogą zostać ożywieni przez rządy Ugandy lub Rwandy” – powiedział profesor Clark. i.

„I rzeczywiście w 2021 r. dokładnie tak się stało”.

Prawie dziesięć lat po zniknięciu po powstaniu w latach 2012-2013, M23 wynurzył się ponownie w listopadzie ubiegłego roku, aby zaatakować pozycje armii kongijskiej.

Jak to się łączy z Ruandą?

Rząd Rwandy zdecydowanie zaprzeczył oskarżeniom, że wspiera walkę M23 w DRK, głównie z powodu obaw, że jego międzynarodowi darczyńcy przestaną wysyłać pomoc do tego kraju.

W ciągu ostatnich 10 lat ONZ pojawiło się szereg raportów śledzących powiązania między armią rwandyjską a rebeliantami M23. W jednym z podsumowań napisano: „Z kilku zeznań naocznych świadków wynika, że ​​M23 otrzymuje ogólne dostawy wojskowe od sił obronnych Rwandy w postaci broni i amunicji, oprócz materialnego wsparcia operacji bojowych”.

Human Rights Watch również poparł to twierdzenie, mówiąc w 2012 roku, że armia rwandyjska „rozmieściła swoje wojska we wschodnim Kongu, aby bezpośrednio wspierać rebeliantów M23”.

Profesor Clark powiedział, że zarówno Rwanda, jak i Uganda są zainteresowane wykorzystaniem tych rebeliantów jako pośredników w destabilizacji wschodniego Konga, ale sytuacja była „płynna i złożona”.

TOPSHOT - Wewnętrzni przesiedleńcy, uciekający przed niedawnymi starciami między rebeliantami M23 a żołnierzami kongijskimi, zbierają się w Kanyarushinya na północ od Gomy 27 maja 2022 r. - Niedawne starcia między wojskiem a rebeliantami M23 we wschodniej Demokratycznej Republice Konga spowodowały wysiedlenie 72 000 osób, Organizacja Narodów Zjednoczonych ogłosiła w piątek, ostrzegając, że uciekający ludzie spotykają się z „ciągłą przemocą” i grabieżą ich domów.  (Zdjęcie: Aubin Mukoni / AFP) (Zdjęcie: AUBIN MUKONI/AFP za pośrednictwem Getty Images)
Przesiedleńcy uciekający przed niedawnymi starciami między rebeliantami M23 a żołnierzami kongijskimi w Kanyarushinya, na północ od Gomy (Zdjęcie: Aubin Mukoni/AFP via Getty Images)

Powiedział: „To nie jest tak, że M23 kręci się w pobliżu, czekając na rozkazy z Kigali czy Kampali. Ma własne życie jako ruch rebeliancki.

„Kierownictwo M23 to bardzo doświadczeni dowódcy, którzy spędzili długi czas w armii kongijskiej.

„Często mówi się o nich, że są bardzo dobrze uzbrojeni, bardzo dobrze wyszkoleni i bardzo zdyscyplinowani, a to prawdopodobnie dlatego, że wspierają ich Rwanda i Uganda”.

Co wywołało obecne działania wojenne?

Od 2013 roku M23 oskarża władze kongijskie o niedotrzymanie obietnic pełnej integracji Tutsi z armią i rządem.

W listopadzie ubiegłego roku rząd kongijski podpisał nowe porozumienie z Ugandą w sprawie rozpoczęcia wspólnej operacji wojskowej przeciwko powiązanym z Izydą Sojuszniczym Siłom Demokratycznym po poważnych atakach bombowych w Ugandzie przypisywanych tej grupie.

Umowa pozwoliła Ugandzie na rozmieszczenie wojsk za granicą w Kongo, co oburzyło Rwandę.

„To była czerwona szmata dla byka dla Rwandy, ponieważ rząd Rwandy obawia się, że ich strefa wpływów we wschodnim Kongu zostanie zakłócona” – powiedział profesor Clark, dodając, że rwandyjskie firmy są silnie połączone w sieć we wschodniej DRK.

„Najwyraźniej powodem, dla którego teraz widzimy ożywioną M23, jest obawa Rwandy, że traci ona wpływy we wschodnim Kongu”.

Co to oznacza dla planu dotyczącego uchodźców z Wielkiej Brytanii i Ruandy?

Nie ma oficjalnej liczby ofiar w powstaniu w latach 2012-2013, ale uważa się, że zginęły setki cywilów, a setki tysięcy zostało przesiedlonych.

Bojownicy M23 zostali oskarżeni o doraźne egzekucje dziesiątek cywilów, gwałty na dziesiątkach kobiet i dziewcząt oraz przymusowe rekrutowanie setek mężczyzn i chłopców, a teraz istnieją obawy, że w regionie może nastąpić powrót do tego rodzaju przemocy.

W Kenii odbyły się rozmowy pokojowe, aby spróbować zakończyć walki, których kulminacją była zgoda DRK na propozycję rozmieszczenia sił regionalnych do walki z grupą rebeliantów M23, ale nie chce, aby Rwanda się w to angażowała.

„Wszyscy są przerażeni powrotem do tego rodzaju wielkiej afrykańskiej wojny z lat 90., kiedy armie tego regionu wykorzystywały wschodnie Kongo jako pole bitwy” – powiedział profesor Clark. „Nie sądzę, żeby to było nieuchronne, ale zdecydowanie to właśnie stara się powstrzymać obecna dyplomacja”.

Wszystko to dzieje się podczas spotkania szefów rządów Wspólnoty Narodów, które, jak powiedział Johnson, „pomoże innym pozbyć się niektórych z ich protekcjonalnych postaw wobec Rwandy”.

Profesor Clark nie jest tego taki pewien.

Powiedział: „W jednym z najbardziej niestabilnych czasów w regionie w ciągu ostatnich 10 lat ironią jest, że w Kigali odbywa się spotkanie Wspólnoty Narodów, a bardzo mało mówi się o tym, co dzieje się dosłownie 400 km dalej.

„Równie dobrze mogą to być planety odległe, biorąc pod uwagę sposób, w jaki w tej chwili mówi wielu z tych przywódców”.

Opisał brytyjskie plany deportacji osób ubiegających się o azyl do Rwandy jako „szalony” i „straszny pomysł”.

Podczas gdy Rwanda ma dobre wyniki w opiece nad osobami ubiegającymi się o azyl i uchodźcami, profesor Clark powiedział, że jest również „ogromnym generatorem uchodźców w regionie z powodu zbrojnego wtrącania się w sprawy sąsiada”.

Dodatkowe raporty Reuters

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button