Aktualności

Czy dialog amerykańsko-talibski jest na ostatnich etapach? | Opinia

Wiemy dość szczegółowo, jak Ajman al-Zawahiri, człowiek, który przejął kontrolę nad Al-Kaidą po śmierci Osamy bin Ladena dziesięć lat temu, został znaleziony i zabity w zeszły weekend. Ale jak śmierć al-Zawahiriego w amerykańskim ataku dronów wpłynie na trwający dialog między Stanami Zjednoczonymi a talibami, wciąż pozostaje otwartą kwestią.

Społeczność wywiadowcza Stanów Zjednoczonych dostrzegła oznaki obecności al-Zawahiriego w zielonej dzielnicy Kabulu w kwietniu, kiedy ideolog w okularach przeprowadził się wraz z rodziną do domu w afgańskiej stolicy. W następnych miesiącach ustanowił się wzór życia; okazało się, że następca bin Ladena lubił spędzać czas na swoim balkonie, a on nie miał skłonności do poruszania się. Opracowano plany operacyjne, a gdy prezydent Joe Biden zatwierdził misję, pociski piekielnego ognia spadły dokładnie w miejsce, w którym al-Zawahiri był znany. Operacja została przeprowadzona bezbłędnie.

Dla Waszyngtonu śmierć najbardziej poszukiwanego terrorysty na świecie była niekwestionowanym zwycięstwem. Oczywiście, Al-Kaida ostatecznie zdecyduje się na następcę, a organizacja będzie nadal działać tak, jak przez ponad 30 lat, ale usunięcie jednego z jej członków założycieli jest nadal znaczącym osiągnięciem.

Jednak dla talibów śmierć al-Zawahiriego jest poważnym problemem, ponieważ prawdopodobnie zniweczy wszelkie nikłe możliwości, jakie miał, aby kontynuować normalne stosunki robocze z USA, Europą i być może sąsiadami Afganistanu. W kręgach politycznych USA zawsze istniało głęboko zakorzenione założenie, że obietnice talibów nie są wiele warte. Zaniepokojenie postępowaniem talibów jest głównym powodem, dla którego rezerwy walutowe Afganistanu pozostają zamknięte w amerykańskich bankach, pieniądze, których Afgańczycy bardzo potrzebują, gdy każdego dnia walczą o zażegnanie głodu. To, że rezydencja al-Zawahiriego znajdowała się obok domu należącego do talibskiego ministra spraw wewnętrznych, Sirajuddina Haqqaniego, jest katastrofą public relations dla rządu talibów i tylko wzmacnia przekonanie amerykańskich urzędników o dwulicowości talibów.

Sekretarz stanu Antony Blinken nie tracił czasu na poruszanie tego tematu. „Goszcząc i dając schronienie przywódcy Al-Kaidy w Kabulu”, powiedział Blinken, „Talibowie rażąco naruszyli porozumienie z Doha i powtarzali światu zapewnienia, że ​​nie pozwolą na wykorzystanie terytorium afgańskiego przez terrorystów do zagrażania bezpieczeństwu inne kraje.”

Porozumienie z Doha, podpisane w lutym 2020 r., określa szereg zobowiązań, które Stany Zjednoczone i Talibowie muszą spełnić. Na szczycie listy znajdowali się talibowie, którzy uniemożliwiali jakiejkolwiek grupie terrorystycznej, zwłaszcza Al-Kaidzie, wykorzystanie „gleby Afganistanu przez jakąkolwiek grupę lub osobę przeciwko bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników”. Porozumienie zobowiązało również talibów do zaprzestania współpracy z jakąkolwiek grupą lub jednostką zagrażającą bezpieczeństwu USA. Mówiąc o rzeczach oczywistych: pozwolenie przywódcy Al-Kaidy na schronienie się na obszarze Kabulu pełnym talibów nie jest do końca przestrzeganiem warunków porozumienia.

Należy jednak zauważyć, że talibowie nie są monolitem. Chociaż prawdą jest, że organizacja jest wewnętrznie zdyscyplinowana, karze dysydentów i wykonuje rozkazy swojego emira Haibatullaha Akhundzady, sami talibowie są podzieleni wzdłuż linii regionalnych, a nawet etnicznych. Istnieje rywalizacja między siecią Haqqani, historycznie zbliżoną politycznie i operacyjnie do Al-Kaidy, a frakcją talibów z siedzibą w tradycyjnym południowym sercu grupy. W rywalizacji nie chodzi o ideologię czy wartości, a bardziej o władzę i korzyści, ale mimo wszystko jest to rywalizacja.

Talibscy bojownicy czuwający
Talibscy bojownicy pilnujący posterunku we wsi Tawakh w dystrykcie Anaba w prowincji Panjshir.
WAKIL KOHSAR/AFP przez Getty Images

Dlaczego jest to ważne? Ponieważ to, co robi jedna frakcja, może nie być wspierane, a nawet znane przez drugą. Jest prawdopodobne, że podczas gdy Sieć Haqqani wierzyła, że ​​ochrona al-Zawahiriego jest świętym obowiązkiem, talibowie na południu woleliby, aby wódz Al-Kaidy został gdzieś w górach i nigdy więcej o nim nie słyszano. Oczywiście jest to przypuszczenie; nie mamy obecnie konkretnych dowodów w taki czy inny sposób. Istnieją jednak spekulacje, że przywódcy talibów jako całość nie byli świadomi obecności al-Zawahiriego w Kabulu.

„Uważamy, że wyżsi członkowie sieci Haqqani, która jest powiązana z talibami, wiedzieli, że Zawahiri był w Kabulu” – powiedział doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan. CBS 2 sierpnia. „Być może byli inni członkowie, którzy tego nie zrobili”.

Kolejne pytanie: czy zabójstwo al-Zawahiriego przeniknie do trwających rozmów między USA a talibami w kwestiach takich jak przeciwdziałanie terroryzmowi i łagodzenie katastrofy humanitarnej w Afganistanie?

Na nieszczęście dla ludności afgańskiej szanse są dość dobre. Zanim odkrycie przywódcy Al-Kaidy stało się powszechnie znane, przedstawiciele USA i Talibów dyskutowali o wszystkim, od pomocy humanitarnej po stabilizację gospodarczą. Obie strony wymieniały nawet propozycje dotyczące tego, jak najlepiej odblokować 3,5 miliarda dolarów w rezerwach walutowych Afganistanu, a 27 lipca wysłannik USA Thomas West kierował delegacją międzyagencyjną w Uzbekistanie o kontynuowanie rozmów z talibami na temat gospodarki Afganistanu.

Stwierdzenie, że te dyskusje są bardzo potrzebne, byłoby ogromnym niedomówieniem, biorąc pod uwagę ekonomiczny kryzys, w którym żyją Afgańczycy; według niedawnego raportu amerykańskiego Specjalnego Inspektora Generalnego ds. Odbudowy Afganistanu ponad 90 proc. talibów.

Administracja Bidena poczuje się teraz zmuszona do przerwania dialogu, albo w celu ukarania talibów za ukrywanie terrorysty, albo w obawie, że wszelkie uzgodnienia zostaną natychmiast zerwane. Jeśli jest to kierunek, o którym myślą USA, to Waszyngton powinien zrozumieć, że to zwykły Afgańczyk będzie musiał poradzić sobie ze szkodami.

Daniel R. DePetris jest stypendystą Defence Priorities i felietonistą zajmującym się sprawami zagranicznymi w Newsweek.

Poglądy wyrażone w tym artykule są poglądami autora.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button