Aktualności

Gaz ziemny może wkrótce wywołać wojnę między Izraelem a Hezbollahem | Opinia

Wielu Libańczyków obwinia za kryzys finansowy ich kraju okopywanie się skorumpowanej „starej gwardii”, do której należy sponsorowana przez Iran terrorystyczna milicja Hezbollah. Utrata wiarygodności i władzy politycznej Hezbollahu może zmienić rachunek grupy w jej wysiłkach „oporu” przeciwko Izraelowi, które zostały w dużej mierze powstrzymywane od wyniszczającej wojny libańskiej w 2006 roku. Przywódca Hezbollahu Hasan Nasrallah później żałował porwania żołnierzy Sił Obronnych Izraela (IDF), które sprowokowały tę wojnę. Istnieją jednak oznaki, że w najbliższych tygodniach może nadejść nowy atak Hezbollahu. Tym razem kontekstem jest spór o gaz ziemny między Libanem a Izraelem, w którym pośredniczą Stany Zjednoczone.

Nasrallah chce wykazać się wpływowym naciskiem na Izrael podczas negocjacji, a jego coraz bardziej wojownicze przesłanie może być odczytywane jako zwiastun wojny. Niedawno stwierdził: „Jeśli wydobycie ropy i gazu z Karish [oil field] zaczyna się we wrześniu, zanim Liban uzyska swoje prawa, będziemy zmierzać do „problemu” i zrobimy wszystko, aby osiągnąć nasz cel”. Ze swojej strony Izrael pozostaje zaangażowany w wydobywanie ropy z niekwestionowanej części pola Karish w kwestia tygodni – pomimo obiecującej mediacji w toku – i zareagował na groźby Nasrallaha w naturze. Północne Dowództwo IDF odniosło się do tej sprawy, stwierdzając, że istnieje uzasadnione ryzyko starcia zbrojnego w najbliższej przyszłości. IDF rozważa teraz uderzenie wyprzedzające przeciwko Hezbollahowi, a ostatnio trenował na Cyprze przed potencjalną wojną głęboko w Libanie.

Święto Hezbollahu
Zwolennicy Hezbollahu trzymają telefony i machają partyjną flagą podczas obchodów 40. rocznicy ruchu szyickiego w Bejrucie 22 sierpnia 2022 r.
ANWAR AMRO/AFP przez Getty Images

Retoryka Nasrallaha może być postrzegana jako blef mający na celu podkreślenie znaczenia Hezbollahu, ale jest duża szansa, że ​​zagrożenie jest realne. Hezbollah konfrontuje się z Izraelem od 2006 roku, w odpowiedzi na izraelski atak. W 2019 r. terrorystyczna milicja wystrzeliła pociski na posterunek izraelskiej armii po izraelskim nalocie, w którym zginęło dwóch agentów Hezbollahu w Syrii, oraz po ataku dronów, który uszkodził infrastrukturę Hezbollahu na przedmieściach Bejrutu. Chociaż strajk Hezbollahu nie spowodował żadnych ofiar, pokazuje gotowość grupy do rzucenia wyzwania Izraelowi militarnie, a jednocześnie podporządkowuje się tradycyjnym pojęciom proporcjonalności. Co więcej, ograniczona reakcja grupy odzwierciedla jej nieufność przed wywołaniem szerszej wojny.

Jeśli Hezbollah uderzy pierwszy, świadomie naraziłby na ryzyko cały liban, który już balansuje na krawędzi. Izrael stanąłby wówczas przed trudnym wyborem: mógłby ograniczyć swoją reakcję na zasady proporcjonalności, jednocześnie osłabiając swoje odstraszanie lub przywrócić odstraszanie poprzez nieproporcjonalnie rozszerzenie wojny poza kilka dni i zdecydowane ataki na miejsca startowe Hezbollahu w południowym Libanie. To prawdopodobnie obejmowałoby zniszczenie libańskiej infrastruktury cywilnej, która mogłaby być potencjalnie wykorzystana przez Hezbollah – tak jak zrobił to Izrael w 2006 roku.

Wojna totalna byłaby również katastrofalna dla Izraela. Hezbollah dysponuje precyzyjnymi pociskami, które może wystrzelić 4000 dziennie w pierwszej fazie konfliktu. Posiada arsenał ponad 150 000 rakiet i pocisków, które mogą uderzyć w całe terytorium Izraela. To nieuchronnie przytłoczy wielowarstwową izraelską sieć obrony przeciwrakietowej, a Izrael poniesie ciężkie straty i poważne szkody w infrastrukturze. Elitarna jednostka Hezbollahu Radawan może próbować najechać terytorium Izraela i zająć izraelską wioskę w pobliżu granicy. Grupa ma również niezliczoną ilość dronów i jednostkę morską, których mogłaby użyć do ataku na izraelskie aktywa na morzu, związane ze sporem morskim.

Dodatkowym czynnikiem do rozważenia jest Iran, patron Hezbollahu. Ponieważ odnowiona umowa nuklearna wydaje się coraz mniej prawdopodobna, Iran może dać zielone światło Nasrallahowi, aby zaatakował Izrael jako pośredni pokaz irańskiej projekcji siły w regionie, który będzie dobrze sprawdzał się na arabskich ulicach. Izrael przygotowuje ewentualny atak na irańskie obiekty nuklearne, ale znaki wskazują, że plany te nie są gotowe do realizacji. Tak więc irański front domowy prawdopodobnie nie będzie zagrożony, chyba że Iran bezpośrednio zaangażuje się w wojnę.

Jeśli wojna rozprzestrzeni się poza Izrael i Liban, będzie to Syria, gdzie Izrael działa praktycznie bezkarnie, atakując grupy wspierane przez Iran, takie jak Hezbollah. Pojawia się również pytanie, czy do walki przyłączą się jakiekolwiek grupy terrorystyczne z Gazy, takie jak Palestyński Islamski Dżihad (PIJ) czy Hamas. Biorąc pod uwagę, że Gaza wciąż chwieje się po ostatnim starciu między IDF i PIJ, a Hezbollah i siły palestyńskie w Gazie rzadko koordynują ataki, wymiana między Hezbollahem a Izraelem prawdopodobnie nie obejmowałaby różnych frakcji z Gazy, chyba że konflikt przerodzi się w regionalną wojnę .

Wydaje się prawdopodobne, że Hezbollah podejmie działania, jeśli Izrael przekroczy „czerwoną linię” Nasrallaha i zacznie wydobywać gaz przed osiągnięciem porozumienia. Jednak jego ruch będzie prawdopodobnie tak obliczony, aby Izrael mógł na niego proporcjonalnie zareagować. Nasrallah jest odizolowany, ale pozostaje potężną postacią w Libanie — jego plecy nie są jeszcze pod ścianą. Jednak Izrael może nie połknąć przynęty, ponieważ zminimalizowanie i opanowanie konfliktu przyniosłoby korzyści Hezbollahowi.

Hezbollah stanowi najbardziej śmiertelne zagrożenie dla Izraela. Izrael prawdopodobnie dołożyłby wszelkich starań, aby zneutralizować to zagrożenie, gdyby zostało sprowokowane, pomimo tragicznych konsekwencji dla izraelskiej ludności. Odpowiedź Izraela na każdy akt wymierzony w IDF, izraelską infrastrukturę cywilną lub ojczyznę będzie prawdopodobnie nieproporcjonalna, biorąc pod uwagę prymat zagrożenia ze strony Hezbollahu. Aby przywrócić pełne odstraszanie, Izrael prawie na pewno zareaguje na każde agresywne zachowanie atakując bazę Hezbollahu w południowym Libanie i rozszerzy wojnę, by zaatakować Hezbollah w Syrii. Jak powiedział kiedyś były sekretarz stanu Henry Kissinger: „Partyzantka wygrywa, jeśli nie przegrywa. Armia konwencjonalna przegrywa, jeśli nie wygrywa”. Dla asymetrycznej wojny, takiej jak ta między IDF a Hezbollahem, zwycięstwo IDF musi być decydujące, lekcja wyciągnięta po pyrrusowym zwycięstwie w 2006 roku. Cokolwiek mniej będzie dobrodziejstwem dla pozycji Hezbollahu.

Nicholas Saidel jest zastępcą dyrektora Instytutu Analizy i Reagowania na Zagrożenia Strategiczne. Wcześniej był stypendystą w Centrum Etyki i Rządów Prawa przy Penn Law School; współpracownik w kancelarii prawnej Wolf, Block LLP; doradca legislacyjny reprezentanta Roberta A. Brady’ego (D-Pa.); oraz stypendysta w Instytucie Badań Polityki Zagranicznej.

Poglądy wyrażone w tym artykule są poglądami autora.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button