Aktualności

Królowa Elżbieta była całkowicie chrześcijańską monarchinią – jej pogrzeb był tego przypomnieniem

Szacuje się, że państwowy pogrzeb królowej Elżbiety II obejrzało 4,1 miliarda ludzi, czyli ponad połowa populacji Ziemi. Widzowie będą oglądać z różnych powodów; wielu z ciekawością przyjrzy się temu rodzajowi gotyckiego dramatu kostiumowego, który Brytyjczycy grają tak dobrze.

Niesłabnąca popularność takich wydarzeń jak uroczyste otwarcie parlamentu czy Trooping the Color sugeruje, że jest to silny element w portfolio marek Global Britain. Należy jednak pamiętać, że ceremonia w Opactwie Westminsterskim była w istocie nabożeństwem religijnym.

Królowa Elżbieta II była pobożną anglikanką i złożyła przysięgę koronacyjną w 1953 roku ze śmiertelną powagą, a jej wiara pozostała kamieniem probierczym przez całe jej długie panowanie.

Gdy trumna przeszła przez opactwo na początku nabożeństwa, chór odśpiewał trzy fragmenty biblijne ze Starego i Nowego Testamentu, które podkreślają centralne miejsce Boga w procesie śmierci. Ewangelia św. Jana mówi nam: „kto we mnie wierzy, choć umarł, będzie żył”, przypominając, że dla chrześcijan śmierć jest tylko kamieniem milowym w dalszej podróży; podczas gdy Hiob, choć upokarza, zapowiada o nadejściu chwały — „chociaż po mojej skórze robaki niszczą to ciało, jednak w moim ciele ujrzę Boga; którego sam ujrzę, a moje oczy ujrzą, a nie kto inny”.

W ramach nabożeństwa odczytano dwie lekcje. Pierwsze zostało wygłoszone przez Lady Scotland of Asthal, Sekretarza Generalnego Wspólnoty Narodów i pochodziło z Pierwszego Listu do Koryntian. Podkreśla, że ​​śmierć nie jest zwycięstwem nad życiem, ale ostatecznym zwycięstwem będzie zwycięstwo Boga. „Ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony, jest śmierć… śmierć zostaje pochłonięta przez zwycięstwo”. Przeciwstawia również zniszczalnemu naturze śmiertelnego życia doskonałość nieśmiertelności Nieba: „Bo to zniszczalne musi przyoblec się w nieskazitelność, a ten śmiertelnik musi przyoblec się w nieśmiertelność. Kiedy więc to, co zniszczalne, przyodzieje się w nieskazitelność, a ten śmiertelnik przywdzieje nieśmiertelność”, wtedy śmierć objawia się jako zużyta siła.

Ten biblijny fragment przypomni niektórym ostatnie słowa Karola I, gdy stanął na szafotie w 1649 roku. Król rozważał swoją nieuchronną śmierć z wierną chrześcijańską perspektywą i powiedział: „Przechodzę od zniszczalnej do niezniszczalnej korony, gdzie nie ma niepokoju, nie ma niepokoju na świecie”.

Drugą lekcję na pogrzebie królowej Elżbiety odczytała premier Liz Truss. Ewangelia św. Jana 14,1-9a mówi o Jezusie pocieszającym i zachęcającym swoich uczniów po Ostatniej Wieczerzy. Zapewnia ich o zbawieniu, ale – i ten ton jest interesujący w kontekście wyboru na nabożeństwo pogrzebowe – gani ich również za zwątpienie w Niego: „Gdyby tak nie było, powiedziałbym wam”.

Tomasz (który zdobywa reputację) jest sceptyczny, ale Jezus odpiera jego wątpliwości. „Nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze mnie. Gdybyście mnie znali, znalibyście i Ojca mego, i odtąd go znacie i widzieliście go”. Ale Filip także prosi, aby zobaczyć Boga jako dowód boskości Jezusa. Jezus odpowiada ze smutkiem: „Czy byłem z tobą tak długo, a ty mnie nie poznałeś, Filipie? Kto mnie widział, widział Ojca”.

Co nam mówią te fragmenty? Wzmacniają chrześcijańskie przesłanie odkupienia przez Jezusa i życie wieczne. Przypominają nam, że Elżbieta była całkowicie chrześcijańską monarchinią, która przysiągł chronić zreformowaną religię protestancką i nosiła tytuł Obrończyni Wiary. Ale myślę, że mówią więcej. W epoce, która uważa się za hiperracjonalną, przypominają nam, że zbawienie jest aktem wiary. Dla chrześcijan jesteśmy odkupieni przez łaskę Bożą, ale wymaga się od nas wiary. Królowa Elżbieta nie mrugnęłaby na to stwierdzenie: niektórzy z obserwujących mogą.

Wielu chrześcijańskich przywódców uczestniczących w nabożeństwie odmówiło następnie serię modlitw. Zakończyły się słowami Precentora opactwa, ks. Marka Bircha, który zacytował słowa poety i duchownego Johna Donne’a. Wybrany werset ponownie podkreślał fundamentalną równość życia pozagrobowego: „nie będzie ciemności ani oślepienia, ale jedno równe światło; nie ma hałasu ani ciszy, ale jedna taka sama muzyka; żadnych obaw ani nadziei, ale jedno równe posiadanie; nie ma końca ani początku, ale jedna równa wieczność.”

Znowu słowa wybrane jako wielki niwelator na wielkim pogrzebie wielkiego władcy. I znowu, być może, to przypomnienie chrześcijańskiego przesłania, że ​​ostatecznie jest tylko jeden król, Król Niebios. Te śmiertelne pułapki mogą być imponujące – a niewiele było takich bardziej niż ten państwowy pogrzeb – ale w obliczu Boga wszyscy odkupieni są równi.

Można w nim dostrzec echo rzymskiej praktyki, w której niewolnik stał za honorowym generałem w jego triumfie i szepnął „Memento mori”, ale to tylko połowa wytłumaczenia. Dla naszej zmarłej chrześcijańskiej królowej śmiertelność była nie tylko pamiętana, ale w końcu pielęgnowana.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button