Aktualności

Luksusowe doświadczenie Glastonbury, z fryzurami, jogą i namiotami za 650 funtów

Jestem w przybliżeniu „psem skierowanym w dół”, gdy słońce świeci mi w szyję, a z głośnika rozbrzmiewa „Total Eclipse of the Heart” Bonnie Tyler. Wraz z 50 innymi osobami otaczającymi mnie na Power Ballad Yoga, przechodzę do „przodu”, moje palce nie dotykają palców u nóg.

Po tych nowatorskich zajęciach jogi mam umówione uczesanie fryzury, a potem odbiorę posiłek przygotowany przez docenioną przez krytyków restauratorkę w centrum Londynu, po czym pójdę na masaż. Podsumowując, jest to pracowity poranek, pełen relaksujących, orzeźwiających przerw. Tylko, że to nie jest rejs, ani wakacje all-inclusive, które biorę: jestem w Glastonbury.

Bilety na festiwale, podobnie jak wszystko inne, zyskały na wartości w ciągu ostatniej dekady (bilet Glastonbury kosztuje teraz 280 funtów plus opłata za rezerwację w wysokości 5 funtów, w porównaniu z ceną 185 funtów 12 lat temu w 2010 roku i, co niewiarygodne, 1 funt). w 1970 r.), a biorąc pod uwagę koszty, wielu decyduje się teraz na wycieczkę na wydarzenie takie jak Glastonbury zamiast na wakacje za granicą. Wzrost cen wraz z rozwojem ekonomii doświadczeń oznacza, że ​​gracze oczekują teraz większego zwrotu za swoje pieniądze.

Dawno, dawno temu festiwal taki jak Glastonbury wydawał się innym światem i nadal bardzo zachowuje swoją mityczną jakość, gdy spacerujesz po tym miejscu o zachodzie słońca, z flagami powiewającymi na wietrze.

Jednocześnie jednak jest to również w dużej mierze częścią stale rosnącej obsesji Wielkiej Brytanii na punkcie wciągających „doświadczeń” związanych z fizycznymi dobrami – od ogromnych sukcesów, takich jak londyńskie tajne kino, po powszechny widok barów wokół rzutek, dołów z piłeczkami lub minigolf w centrach miast Wielkiej Brytanii – w miarę rozwoju mediów społecznościowych, a koszty takich rzeczy jak zakup domu i posiadanie rodziny są obecnie poza zasięgiem wielu, którzy dorastali w cieniu recesji z 2008 roku.

Podczas gdy kiedyś mogli być zadowoleni z nurkowania głową w górę do wysuwanego namiotu i ubrudzenia się tylko oglądając zespoły, teraz spora część festiwalowej publiczności – która chce jak najlepiej wykorzystać swój czas – wybiera zajęcia jogi w okolicy Greenpeace i suszarnie na miejscu w Silver Hayes, i nie zadowoli się wiotkim, drogim jedzeniem oraz przygnębionymi i brudnymi doświadczeniami z przeszłości.

Są tacy, którzy zastanawialiby się, czy to dobrze, biorąc pod uwagę korzenie Glastonbury w szczególności jako wydarzenia kontrkulturowego i jego historycznego surowego i gotowego ducha. Ale kiedy rozejrzysz się, gdy grupy przemykają obok gigantycznego pająka Arcadia lub znaku Glastonbury, jasne jest, że atmosfera jest tak samo zabawna, jak zawsze, chociaż oferta festiwalu niewątpliwie wzrosła, aby zaspokoić współczesne obyczaje.

Jest to zgodne z ogólnym wzrostem festiwali, które w ostatniej dekadzie, ponownie zbiegając się z wpływem mediów społecznościowych, stały się bardziej świadome wizerunkowo niż kiedykolwiek, od Wilderness Festival w Oxfordshire (w zasadzie eleganckiego Glastonbury) po Latitude Festival w Suffolk.

Aby sprostać temu zapotrzebowaniu, usługi oferowane przez handlarzy rozszerzyły się w Glastonbury, od straganów z jedzeniem (w tym roku możesz kupić każdą żywność, jaką możesz sobie wyobrazić, aż po wegańskiego psa kukurydzianego, gdzieś na festiwalu), po bardzo popularne miejsca glampingowe.

Jednym z takich miejsc jest Willow Meadows, kemping położony tuż przy terenie festiwalu, który jest jednym z wielu, które oferują uczestnikom Glastonbury miejsce na obozowanie w większym komforcie niż rozbicie się poza toaletą z większą liczbą kroków niż finał FA Cup .

Prowadzony przez lokalnego Adriana Ashforda i jego zespół (zgodnie z długoletnim etosem festiwalu polegającym na zapewnianiu korzyści lokalnej społeczności), Willow Meadows ma własny bar i stoiska z jedzeniem serwujące burgery i bułeczki śniadaniowe, prysznice i toalety ze świeżą wodą, telefon ładowanie i inne luksusy.

Kemping Willow Meadows, tuż za Glastonbury Festival (Zdjęcie: i)

Witryna oferuje stanowiska dla osób przywożących własne namioty lub kampery, a także namioty gotowe i prywatne kabiny. Ceny wstępnie rozstawionego namiotu zaczynają się od 649 funtów za dwie osoby, z opcją dodania większej liczby osób za dodatkową opłatą. Z pewnością przyczynia się to do kosztów uczestnictwa w festiwalu, ale w zależności od tego, jak leniwy się czujesz i jak duża jest impreza, możesz zobaczyć, jak przybywasz bez obciążenia namiotem, nie martwiąc się o stawianie czoła żywiołom, aby go rozstawić, jest więcej niż wart swojej ceny – szczególnie jeśli oglądasz festiwal jako święto.

Ponownie, istnieje argument, aby powiedzieć, że zmaganie się z namiotem w błocie i palącym słońcu jest częścią Great British Festival. Jednak dla wielu festiwal taki jak Glastonbury stanowi obecnie jedną z największych przerw w roku i coraz bardziej odczuwa się, że uczestnictwo w takim wydarzeniu nie musi być testem wytrzymałościowym – w rzeczywistości jest wręcz przeciwnie, ponieważ zabiegi pielęgnacyjne, w szczególności fryzjerzy, są również obecne na festiwalu (i ogólnie festiwalach), aby zapewnić rozpieszczanie.

Podobnie jak Ashford, Rachel Bacon, która prowadzi na miejscu salon Blowfest, jest również lokalnym handlarzem. Właścicielka salonu fryzjerskiego Letty B w Taunton, 30 minut od Glastonbury, który prowadzi od 10 lat, w 2022 roku mija jej pierwszy rok handlu w Glastonbury i ma nadzieję, że „będzie w stanie w sumie dać to, co daję moim lojalnym klientom. przypadkowi ludzie na środku pola”, mówi mi.

Blowfest dołącza do innego salonu na miejscu, aby sprostać zapotrzebowaniu i zaoferuje festiwalowiczom usługi od mycia i stylizacji własnych włosów, po wyszukane fryzury, a nawet strzyżenie.

W marcu Bacon utworzył stronę rezerwacji online dla klientów, aby mogli umawiać się na festiwale online, i mówi, że odzew był natychmiast ogromny.

„Festiwale się zmieniły”, mówi mi przez telefon między przygotowaniami do festiwalu.

„Dwadzieścia lat temu nikt się tym nie przejmował. Cały punkt był lepki, spocony i śmierdzący. Ale myślę, że przy obecnej kulturze mediów społecznościowych każdy chce dobrze wyglądać i czuć się dobrze”.

Gdzie indziej w Glastonbury są inne możliwości, by samemu się zafundować. Oprócz tych usług kosmetycznych, na pięknych i wyjątkowych polach leczniczych festiwalu są handlarze, którzy są nieodłączną częścią historii festiwalu i od dawna oferują terapie, takie jak reiki i masaże (z pewnością jedna z najlepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobiłem w Glastonbury po długim dniu noszenia plecaka szedłem na masaż z jednym z tamtejszych uzdrowicieli, którego magiczne ręce wykręcały mi węzły na plecach), plus stoiska z jedzeniem oferujące alternatywę dla zwykłych hamburgerów i frytek, które charakteryzują festiwal jadalnia w przeszłości.

Media społecznościowe oznaczają, że wszystko jest teraz fotoopacją, a nasze oczekiwania nawet co do festiwalowego jedzenia wzrosły.

Wie o tym Meriel Armitage – dyrektor wegańskiego biznesu spożywczego Club Mexicana, który ma fizyczną placówkę w Soho w centrum Londynu, ale także wystawia swój program na drogę, by sprowadzić go do Glastonbury. Restauracja Club Mexicana jest często określana jako jedna z najlepszych restauracji inspirowanych kuchnią meksykańską w Londynie, z jej rybnym taco (tofu zawinięte w wodorosty, smażone w głębokim tłuszczu w cieście piwnym, podawane na miękkiej skorupce taco z dodatkami), dostępne w Glastonbury , często specjalnie wyróżniane dla pochwały.

Jedzenie jest świeże i pyszne, daleko mu do smutnego makaronu, który zwykle kojarzy mi się z festiwalami – jem wegańskie burrito z kurczaka, obfite i smaczne z ryżem, świeżymi warzywami i ostrą salsą, jak wąż połykający szczura w całości.

W związku z tym jest niezwykle popularny (na straganie zawsze jest zdrowa kolejka), a jedzenie jest również warte swojej ceny: burrito (które Armitage żartuje „może być jedyną rzeczą, którą ktoś je przez cały dzień”) kosztuje 9,50 funta, czyli to samo, co zaprowadzi cię z powrotem w restauracji.

Stoisko festiwalowe Club Mexicana (fot. Club Mexicana)

Koszt, mówi Armitage, jest dla niej niezwykle ważny, a Bacon się z tym zgadza. Przystępność cenowa to coś, co słynni etyczni organizatorzy Glastonbury również podkreślają handlowcom, jak twierdzą obaj. Jak to ujął Bacon, ma nadzieję zaoferować „profesjonalną obsługę i starać się, aby była fantastyczna bez kosztowania fortuny”.

Podobnie czuje się Armitage. Club Mexicana weźmie udział w inicjatywie Glastonbury’s Food for a Fiver, w ramach której handlowcy zgadzają się zaoferować zdrową, budżetową opcję, aby utrzymać wydatki na festiwalu na niskim poziomie.

Ich danie to „miska ryżu z odrobiną białka, ryżem i sałatką. W tym roku naprawdę trudno było stworzyć jedzenie dla piątki”, mówi Armitage, powołując się na rosnące koszty nawet podstawowych materiałów, takich jak olej kuchenny, „ale myślę, że to naprawdę ważne”.

Ponieważ koszty życia (i ceny biletów na festiwale) rosną, gracze chcą mieć pewność, że dostają to, co najlepsze za swoje pieniądze, a pod pewnymi względami festiwale muszą ulepszyć konkurencyjne oferty.

Glastonbury udaje się wpleść to w swój etos nadawania priorytetu lokalnym handlarzom i etycznym biznesom (jej jedynymi sponsorami pozostają organizacje charytatywne, w tym WaterAid i Greenpeace) dość bez wysiłku i chociaż obecnie dostępne są niektóre bardziej wyszukane opcje, nie straciła ducha: w końcu , to nie jest tak, że można wziąć udział w festiwalu bez napotkania lawin błotnych, muzyki i grup chłopaków w przebraniach, które sprawiają, że jest to jeden z najlepszych weekendów w roku.

Nie sądzę, aby Glastonbury stało się w najbliższym czasie luksusowym miejscem spa, ale faktem jest, że nasze społeczeństwo ewoluowało, że dostępnych jest więcej sposobów organizowania festiwalu: może być zarówno relaksujący, jak i hałaśliwy, jeśli chcesz, aby był, z Power Ballad Yoga w menu obok pint cydru.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button