Aktualności

Nie chcę, żeby moje biuro znajdowało się w Tesco

O ile pochwalam Tesco za próbę znalezienia odpowiedniego wykorzystania martwej przestrzeni w swoich sklepach – supermarket ogłosił w tym tygodniu, że testuje elastyczne obszary pracy, zaczynając od sklepu w New Malden z 12 prywatnymi biurkami, 30 miejscami do pracy i sala konferencyjna – pomysł założenia biura nie ma nic wspólnego z atrakcyjnością.

Tesco to tor przeszkód pełen pokus i rozrywek – dlatego je uwielbiam, ale nigdy nie mogłem w nim pracować.

Podczas pandemii podróż do Tesco była jak dzień spędzony poza domem po zamknięciu w środku. Nagle przyciągnęła mnie odzież sportowa i jeździłam tam tylko po to, żeby przejrzeć ubrania. Nie jestem pewien, czy to był pandemiczny delirium, czy tylko moje zdziwienie, że rzeczywiście mieli przyzwoite rzeczy w odległości spaceru od domu.

Było to również miejsce, do którego mogłem wyskoczyć – zakładając, że przegapiliśmy mleko z naszego gigantycznego internetowego sklepu spożywczego Tesco – i uzyskać trochę przestrzeni, z dala od dzieci i ogólnego chaosu w domu. Ale jak u licha miałabym mieć jasną głowę do pracy tam?

Ponieważ pandemia jeszcze bardziej uzależniła nas od technologii, wystarczy pole minowe, próbujące przypomnieć sobie, czy mój wywiad o 11 rano to rozmowa Zoom, przez Google Teams, przez WhatsApp, czy tylko staromodny dobry telefon. Jak mógłbym nie dać się zwieść taniej obfitości ubrań i 2-za-1?

I jestem prawie pewien, że przynajmniej dla mnie miałoby to szkodliwy wpływ zarówno na linię talii, jak i portfel. Wystarczająco źle jest pracować w domu, gdy lodówka znajduje się zaledwie kilka metrów dalej.

Jak ktokolwiek mógł skupić się na chorobliwym, ale rozgrzewającym powiewie croissantów z piekarni, tańczących w powietrzu? Co pół godziny chodziłbyś w tych alejkach, kupując słodkie smakołyki lub oglądając artykuły gospodarstwa domowego, których nie potrzebujesz. Zanim się zorientujesz, dostaniesz RSI – nie z pracy przy komputerze, ale z częstego bezstykowego przesuwania. W pierwszej przerwie w pracy wyłożyłem 10 par jegginsów.

Następnie – i nie znienawidź mnie za to, że to powiedziałem – jest to ogromne coś, co nazywa się obrazem pracy. Jestem za bardziej lokalnymi przestrzeniami coworkingowymi, ale nawet zakładając, że ta przestrzeń będzie bardzo oddzielona od głównego sklepu, po prostu nie wydaje się to tak pociągające.

Czy jest to miejsce, w którym chciałbym nawiązać kontakt lub umówić się na spotkanie? Prawdopodobnie nie. Wolałbym spacerować po parku z kawą. Jest to wygoda, ponieważ jest tak lokalna, ale nie siadałbym do kawiarni Tesco i pracowałbym – więc co sprawi, że przestrzeń coworkingowa Tesco będzie atrakcyjna dla profesjonalisty prowadzącego biznes? Obawiam się, że potrzebowaliby więcej niż kilku modnych poduszek, aby przekonać ludzi do poważnego potraktowania ich jako przestrzeni biurowej.

Prowadzenie spotkań biznesowych lub służbowych w sklepie Tesco sprawia wrażenie mniej Soho House, a bardziej Davida Brenta i to jest ta percepcja, którą będą musieli zlekceważyć, aby ten pilot zadziałał.

Emma Pryer jest niezależną dziennikarką i redaktorką

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button