Rozrywka

Robert E Peary School: Mama 13-letniego chłopca z autyzmem oskarża personel szkoły publicznej Queens o złamanie ręki ucznia

QUEENS, NOWY JORK: Matka 13-letniego chłopca, któremu podobno pracownik szkoły złamał rękę, oskarżyła szkołę, że incydent miał miejsce w pokoju zwanym „pokojem kryzysowym” bez kamer. Podobno pokój służy dzieciom do uspokojenia ich, gdy są zdenerwowane. Z drugiej strony szkoła Roberta E. Peary’ego w Ridgewood w stanie Queens obcięła doniesienia mówiące, że chłopiec doznał obrażeń podczas upadku na szkolnym korytarzu.

Matka chłopca, Joan Aslarona, opowiedziała o tym incydencie The Daily Mail, mówiąc, że jej syn cierpi na autyzm z ADHD i jest wysokofunkcjonujący. Według publikacji chłopiec został później przewieziony do szpitala Mount Sinai Hospital na Manhattanie na leczenie u ortopedy dziecięcego. Zdjęcie rentgenowskie uzyskane w publikacji wykazało, że kości w lewym ramieniu chłopca zostały mocno przemieszczone, a dwie kości zostały ścięte. „Jestem zdruzgotany. To jest drugi dom mojego syna i jest jego bezpiecznym miejscem”, powiedziała matka, dodając: „Jestem zszokowana tym, co zdarzyło się dorosłemu”.

CZYTAJ WIĘCEJ
„Twoja odpowiedzialność!”: Mama autystycznego syna trzasnęła za ostrzeżeniem o uszkodzeniu zaparkowanych samochodów przez „impulsywne” dziecko

REKLAMA

WYCIECZKA DO RATOWNICTWA: Autystyczny chłopiec UNIESIONY na Arubie na 3 TYGODNIE po ataku paniki na samolot przylatujący do domu

(Centrum Medyczne Góry Synaj)
Rodzina chłopca występuje z roszczeniem o prawa obywatelskie przeciwko paraprofesjonalistom o pozbawienie praw jej syna i Departamentowi Edukacji (Centrum Medyczne Mount Sinai)

REKLAMA

„Mój syn nie jest kłamcą”

Aslarona, która składa pozew o prawa obywatelskie w Queens Superior Court przeciwko osobie, powiedziała, że ​​szkoła ponownie zmieniła historię, gdy dowiedzieli się o poważnych obrażeniach jej syna, mówiąc, że „upadł po uderzeniu słupem w szkolnym korytarz.” Aslarona podzieliła się, że incydent miał miejsce w szkole Roberta E. Peary’ego w Ridgewood, Queens, 7 kwietnia 2022 roku. Powiedziała, że ​​jej syn mógł się zdenerwować po tym, jak skończył się czas na zabawę jakimś urządzeniem elektronicznym.

Dodała, że ​​jej syn został następnie zabrany do szkolnej izby przyjęć przez parafachowca. Matka uważa, że ​​właśnie tam został ranny jej syn. „Nie wiem, dlaczego nie ma żadnych kamer w tym pokoju i nie ma kamer na korytarzu szkolnym, w którym szkoła powiedziała, że ​​mój syn upadł” – powiedziała Joan Aslarona. Dodała: „Wielu uczniów nie jest w stanie się porozumieć, ale mój syn jest bardziej werbalny. Opowiedział nam historię tego, co się wydarzyło, a jego historia się nie zmieniła. Mój syn nie jest kłamcą. To będą słowa mojego syna przeciwko dorosłym.

REKLAMA

Według matki w pokoju kryzysowym i korytarzu nie ma żadnych kamer (Google Maps)
Według matki w pokoju kryzysowym i korytarzu nie ma żadnych kamer (Google Maps)

„Lekarz powiedział, że jego ręka jest mocno przemieszczona”

Dzieląc się swoją sytuacją z The Daily Mail, Joan Aslarona powiedziała dalej The Daily Mail: „Lekarz powiedział, że jego ramię zostało poważnie przemieszczone i przecięte w dwóch miejscach, a jego obrażenia nie były spowodowane upadkiem na korytarzu. Lekarz był bardzo zdenerwowany i powiedział mi, że dzwoni do władz”.

Mama 13-latka dodała: „Mój syn jest bardzo charyzmatyczny, kochający zabawę, pełen energii i cały czas się uśmiecha. Od wypadku nie jest tym samym chłopcem. Ujawniła, że ​​paraprofesjonalista, który rzekomo zranił jej syna, nadal pracował w szkole. Adwokat rodziny Andrew Carboy powiedział w publikacji: „W naszym dochodzeniu dowiedzieliśmy się, że trudno jest uzyskać jakiekolwiek informacje z Departamentu Edukacji. Jak widać, DOE nie udostępni rodzinie nawet podstawowych szczegółów, takich jak imię członka personelu. Szkoła nie chciała nawet spotkać się z rodziną”, dodając: „Pani. Decyzja Aslarony o złożeniu tego wniosku została wymuszona przez te kamienne mury”.

Aslarona powiedziała dalej, że jej syn jest uczniem w szkole od pierwszej klasy i nigdy wcześniej nie miał żadnych problemów z żadnym z nauczycieli ani paraprofesjonalnych. We wniosku sądowym matka stwierdziła: „W żadnym momencie od czasu incydentu personel Szkoły Publicznej 75Q nie zaproponował spotkania ze mną. Poza poinformowaniem, początkowo i telefonicznie, że AH „upadł” i zranił się, pracownicy Szkoły Publicznej 75Q nie dostarczyli żadnych informacji o incydencie”.

Dodała: „Co gorsza, do tej pory personel respondentów odmawiał podania pełnego nazwiska paraprofesjonalisty, pomimo moich próśb skierowanych zarówno do biura dyrektora, jak i zwykłego nauczyciela dziecka”. Aslarona była zasmucona i wściekła, gdy dowiedziała się, że członek personelu nadal pracuje w szkole.

REKLAMA

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button