Aktualności

Robienie herbaty, robienie minut: Jak od kobiet oczekuje się wykonywania obowiązków w biurze i w domu

Odkąd istnieją prace domowe, lwią część bezpłatnych prac domowych wykonują kobiety. I okazuje się, że biorą na siebie niesprawiedliwą część obciążeń w biurze.

Aby zrozumieć, co się dzieje, rozważ ten scenariusz w miejscu pracy. Jest południe i umówiliśmy się na spotkanie. Trzeba przygotować pokój, rozstawić krzesła, herbatę, kawę i ciastka. A jeśli ktoś mógłby poświęcić minuty, to też byłoby dobrze.

Spotkanie, kiedy już się odbędzie, będzie przebiegać bezproblemowo, a każdy z tych wcześniejszych wymagań będzie umiejętnie spełniony. Ale przez kogo? Badania przeprowadzone w tym tygodniu pokazują, że odpowiedzią, nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale na całym świecie i w firmach, od firm prawniczych po firmy transportowe, zarówno pracowników umysłowych, jak i fizycznych, jest to, że w przeważającej mierze kobiety będą dbać o takie rozwiązania. .

Zgłaszają się przede wszystkim do wykazania się chętnymi, ale także do udowodnienia, że ​​są graczami zespołowymi. Bo jeśli kobiety nie wezmą udziału, to kto z ich kolegów z drużyny to zrobi? Ich męskie odpowiedniki? Mało prawdopodobny.

„Ten moment, kiedy siedzisz na spotkaniu, a szef prosi o wolontariusza, to jest moment, w którym wszyscy po prostu patrzą na swój telefon, prawda?” mówi Brenda Peyser, jedna z uczonych zajmujących się badaniami.

„Spoglądają w powietrze lub nagle są zajęci robieniem własnych notatek o niczym i zasadniczo stają się niedostępni, dopóki ktoś – kobieta – w końcu powie: „W porządku, zrobię to”.

Amerykański profesor uniwersytecki właśnie napisał książkę na ten temat, The No Club: Stopting a Women’s Dead-End Work.

„Ostatecznie”, mówi mi, „kobiety o 50% częściej niż mężczyźni zgłaszają się na ochotnika do tego zadania. W sytuacjach, w których są tylko mężczyźni, jeden mężczyzna w końcu się podbije, ale kiedy są obok kobiet? Prawdopodobnie nie.

Peyser sugeruje, że częściowo można winić za to pewne głęboko zakorzenione uwarunkowania. „Nieformalne zadania mogą nie być przydzielane kobietom w ramach ich codziennej pracy, ale lubią pomagać za kulisami.

„To prace domowe w biurze: myją kubki po spotkaniu; mentorują nowych pracowników; zasiadają w komisjach; i urządzają urodziny w biurze, bo każdy lubi dobre przyjęcie urodzinowe, prawda?”

Problem z tym, jak sugeruje jej książka, polega na tym, że takie prace to „role niepromocyjne”. Okazuje się wdzięczność, tak – tego rodzaju, który zawsze jest wyrażany w milczeniu, ale nie przyspiesza nikogo do wyższych ról w dalszej kolejności.

„To nie jest szczególnie szczęśliwe miejsce pracy”, mówi Peyser. „Oznacza to, że kobiety utknęły w swojej karierze. Więc chociaż ich koledzy prawdopodobnie w pewnym momencie posuną się naprzód, mogą nie. Jest to stresujące i wpływa przede wszystkim na rodzaje pracy, do których się wybierają, na ich pewność siebie, a nawet na życie domowe”.

We wrześniu firma konsultingowa McKinsey zwróciła uwagę na ten sam problem w swoim raporcie „Kobiety w miejscu pracy” za rok 2021. „Kobiety w korporacyjnej Ameryce są jeszcze bardziej wypalone niż w zeszłym roku i coraz bardziej niż mężczyźni”. „Pomimo tego kobiety-liderki podejmują działania mające na celu wspieranie dobrostanu i różnorodności pracowników, równości i wysiłków na rzecz integracji, ale ta praca nie jest doceniana”.

Peyser i jej współautorki, Linda Babcock, Lise Vesterlund i Laurie Weingart założyli własny „No Club” 12 lat temu, kiedy każdy z nich został przytłoczony dodatkowymi zajęciami, których wymagały ich stanowiska.

Katy Murray, brytyjska specjalistka ds. różnorodności i autorka Change Makers: A Woman’s Guide to Stepping Up Without Burning Out at Work, obawia się, że problem się pogarsza

„Zaczęliśmy badać problem i stwierdziliśmy, że nie tylko my wykonujemy wszystkie te zadania, których nie można promować”, mówi Peyser.

Dowiedzieli się, że przeciętna kobieta spędza około 200 godzin więcej w roku na pracę nie podlegającą promocji niż jej męski odpowiednik. Jeśli kobieta zajmowała młodszą rolę, było to bliższe 250 godzinom. Nawet kobiety na wyższych stanowiskach milcząco oczekiwały, że wykażą się chęcią. Tych, którzy tego nie zrobili, uznano za trudnych.

„A kiedy jedna kobieta mówi nie, inna zostaje poproszona” – mówi Peyser.

Katy Murray, brytyjska specjalistka ds. różnorodności i autorka Change Makers: A Woman’s Guide to Stepping Up Without Burning Out at Work, obawia się, że problem się pogarsza.

„W ostatnim czasie dużo mówi się o wypaleniu po Covidie” – mówi. „A badania pokazują, że pandemia wywarła nieproporcjonalny wpływ na kobiety.

„Jest to dodatkowe obciążenie obok rosnących kosztów życia i tylko zwiększa zbiorowe obciążenie. Wszystkie te biurowe prace domowe są częścią szerszego poczucia oczekiwań, które na nas nakładają – tego założenia, że ​​kobiety będą po prostu coraz więcej na barkach, ponieważ zawsze to robiliśmy.

„Miejsce pracy oczekuje od nas odporności. Jasne, od czasu do czasu obchodzony jest Dzień Dobrego Samopoczucia lub Tydzień Świadomości Zdrowia Psychicznego, ale tak naprawdę nie rozwiązuje to głęboko zakorzenionych problemów systemowych”.

Więc co można zrobić? „Na początek możemy przestać prosić ludzi o wolontariat” — mówi Peyser. „Dlaczego nie na zmianę?”

Dla Murraya to mężczyźni mogą mieć znaczenie. „Mogą być tego nieświadomi w tej chwili, ale jeśli, powiedzmy, starszy mężczyzna w pokoju oczyści salę po spotkaniu, co by się wtedy stało? A co by się stało następnym razem?

„Istnieją konsekwencje utrzymywania rzeczy takimi, jakie są, ale kiedy przestajemy robić rzeczy, do których jesteśmy przyzwyczajeni, kiedy angażujemy się w zmianę, następuje zmiana”.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button