Aktualności

Sześć lat później Brexit nadal boli obywateli UE takich jak ja w Wielkiej Brytanii

Sześć lat temu brytyjska opinia publiczna głosowała za opuszczeniem Unii Europejskiej i, podobnie jak wielu obywateli UE mieszkających w tym czasie w Wielkiej Brytanii, czułem się zagubiony i odrzucony, gdy nadeszły wyniki.

Dla mnie UE była instytucją opartą na pokoju i integracji po okropnościach II wojny światowej. Jednak głupie argumenty na temat kształtu bananów wydawały się bardziej rezonować ze społeczeństwem niż rozwijanie umowy o współpracy w zakresie współdzielenia władzy z naszymi europejskimi sąsiadami, z której skorzystaliśmy wszyscy, od dobrobytu gospodarczego po przepisy ochronne dotyczące środowiska, praw pracowniczych, ubezpieczeń społecznych i handlu.

Nie zrozum mnie źle. UE ma swoje wady i nie jest popularna w żadnym państwie członkowskim, ale nie ma też Westminster w Wielkiej Brytanii ani rządu federalnego w USA. Udana kampania Vote Leave wzmocniła to uczucie, grając na obawach migrantów i obiecując inwestycję w NHS jako zwrot, z pokazem Union Jack, aby zebrać poparcie.

W czerwcu 2016 roku pierwszą i najbardziej tragiczną konsekwencją głosowania była utrata praw do życia w Wielkiej Brytanii. Jak większość obywateli UE, przyjechałem do Wielkiej Brytanii z Francji, chociaż ramy wolności przemieszczania się i brexit oznaczały, że nie będę mógł na nich polegać w przyszłości.

Były obietnice od Borisa Johnsona, Priti Patel i Michaela Gove, że możemy zostać, ale wzrost przestępstw z nienawiści podsycany ksenofobią sprawił, że poczułem się niemile widziany w kraju, który nazwałem domem od 21 lat. Brexit wydawał się bardziej osobisty niż tylko polityczna kłótnia między moimi brytyjskimi przyjaciółmi.

Wtedy wszystko się dla mnie zmieniło.

W lipcu 2016 zorganizowałem spotkanie dla społeczności francuskiej w Bristolu z francuskim senatorem Olivierem Cadicem i prawnikiem ds. imigracji. Trzy dni przed spotkaniem martwiłem się, że odzwierciedlam głosowanie w sprawie Brexitu, pozostając w mojej społeczności narodowej, więc otworzyłem spotkanie dla wszystkich obywateli UE. W końcu wszyscy byliśmy na tej samej łodzi.

W dniu spotkania pojawiły się osoby urodzone w Portugalii, Rumunii, Holandii, Włoszech, Somalii, Niemczech, Polsce, Hiszpanii itd. To była cała europejska diaspora na wystawie. Było tłoczno, a osoba po osobie zadawała pytania dotyczące ich przyszłości i wpływu na ich rodziny i przyjaciół, a poprzez swoje odpowiedzi prawniczka imigracyjna uświadomiła nam po raz pierwszy wrogą politykę Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W pokoju dominowało uczucie niepokoju, a także silniejsze poczucie bycia razem.

Tego dnia zdałem sobie sprawę, że Brexit miał niezamierzoną konsekwencję zjednoczenia obywateli UE w Wielkiej Brytanii wokół naszej europejskiej tożsamości, ponieważ wszyscy czuliśmy się odrzuceni z Wielkiej Brytanii, a nasze życie było zagrożone społecznie, prawnie i ekonomicznie.

Potem zorganizowaliśmy się. Uruchomiliśmy 3million jako organizację, aby dać głos obywatelom UE w Wielkiej Brytanii, więc nasze przeżyte doświadczenie nie mogło być dłużej ignorowane, a nasze hasło „Nie jestem kartą przetargową” odbiło się echem od tak wielu osób, które czuły się zaniepokojone i niepewne negocjacje, jak dzieci ostrego rozwodu między Wielką Brytanią a UE.

Od czasu głosowania pamiętam wiele pamiętnych chwil. Na przykład zorganizowałem wiec w Westminster, a obywatele UE i Wielkiej Brytanii stanęli razem, aby przesłać przesłanie miłości pomimo bólu; była premier Theresa May wspomniała o nas, zapowiadając, że status osoby osiedlonej (nowy status prawny obywateli UE w Wielkiej Brytanii) będzie bezpłatny; współpracowaliśmy z posłem Alberto Costa, aby uzyskać głos w Izbie Gmin w celu ochrony naszych praw w przypadku braku porozumienia z UE; spotkaliśmy się z Michelem Barnierem, który następnie zadeklarował prasie „przede wszystkim prawa obywatelskie” i długotrwałą przyjaźń z ludźmi, którzy przeszli tę długą drogę z nami w zawieszeniu.

Mniej pozytywnym wspomnieniem jest to, że po raz pierwszy poszedłem na spotkanie w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że musimy być czymś więcej niż emocjonalnym głosem pozbawionych praw obywateli, ale wiarygodnym i konstruktywnym interesariuszem, jeśli chcemy wstrząsnąć dogmatami „wrogie środowisko”, które rozdziera rodziny i społeczności.

Sześć lat później, a teraz jestem dyrektorem generalnym 3million i niestety nigdy nie byliśmy bardziej zajęci. Poczucie straty pozostało u większości obywateli UE, z którymi regularnie się spotykam, ale jest też nadzieja, ponieważ jest teraz reprezentacja. Umowa o wystąpieniu zastąpiła ramy dotyczące swobody przemieszczania się i problemy uległy zmianie. Obecnie sześć milionów obywateli UE (i członków rodzin) musi udowodnić swój status imigracyjny – pracodawcom, właścicielom mieszkań, innym firmom, takim jak banki, podczas podróży i nie tylko. Jest to system całkowicie cyfrowy, co oznacza, że ​​obywatele UE również muszą zachować swój cyfrowy profil, na przykład poprzez aktualizację informacji. Często występują opóźnienia i błędy.

Codziennie spotykamy osoby, które walczą o status osoby osiedlonej lub odmawia się im prawa do pracy, wynajmu, dostępu do świadczeń lub powrotu do Wielkiej Brytanii po wizycie u krewnych za granicą.

W 2022 r. dominuje niepokój i niepewność, przy ograniczonym zaufaniu do systemu. Sześć lat później nadal czujemy się jak żetony przetargowe.

Nicolas Hatton jest dyrektorem generalnym 3milionowej, bezpartyjnej organizacji obywatelskiej obywateli UE w Wielkiej Brytanii

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button