Aktualności

Te przegrane w wyborach uzupełniających nie są ostatecznym ciosem dla Borisa Johnsona

Z dwóch parlamentarnych wyborów uzupełniających, które odbyły się wczoraj, Tiverton i Honiton były zawsze tymi, które miały znaczenie.

W Wakefield, gdzie odbyły się drugie wybory uzupełniające, konserwatyści zawsze stawali w obliczu trudnej walki. To jest margines Czerwonego Muru, który przed ostatnimi wyborami był organizowany przez Partię Pracy od 1932 roku. Większość torysów miała zaledwie 3358 głosów, co wymagało zaledwie czteroprocentowej zmiany. I to przed nie bez znaczenia sprawą byłego torysowskiego posła skazanego za napaść seksualną na 15-letniego chłopca. Nic dziwnego, że sondaże słusznie przewidywały, że Partia Pracy ponownie zajmie miejsce.

Ale Tiverton i Honiton to inna historia. Podczas gdy miejsce zostało zwolnione przez kolejny skandal z torysami – tym razem poseł oglądający pornografię w Izbie Gmin – na tym podobieństwa się kończą. Jest to siedziba, która w różnych formach była konserwatywna od 1885 r., jeśli wyłączyć jeden rok w 1923 r. Przed wczoraj miała większość 24 239 głosów. Dziś rano torysi mają 6144 straty, po 30-procentowym przewadze. Nawet w połowie kadencji jest to krzyczące czerwone światło migające na desce rozdzielczej Partii Konserwatywnej.

Nieuchronnie dokona porównania z Eastbourne w 1990 roku. Te wybory uzupełniające zrodziły się z tragedii po tym, jak Tymczasowa IRA zamordowała konserwatywnego posła, Iana Gowa, na podjeździe do jego domu w okręgu wyborczym. Ale w dniu wyborów pogrążyła się w kryzysie konserwatystów, po tym, jak Liberalni Demokraci obalili większość 16 923 głosów konserwatystów z 20-procentową zmianą. Podobnie jak w Tiverton, Liberalni Demokraci zdobyli ponad połowę oddanych głosów.

Rezultat był kluczowy w przekonaniu konserwatywnych posłów do usunięcia Margaret Thatcher. Sześć tygodni później jej nie było. Jak argumentował historyk Tim Bale: „zapomnij, co eurosceptycy mówią o tym, że Thatcher została pokonana przez jej rzekomo eurofilski gabinet. Została pokonana… ponieważ stało się jasne, że przekroczyła datę sprzedaży. Wybory uzupełniające w Eastbourne były ostatnią kroplą, pozytywnym dowodem na to, że musiała odejść.

Pytanie brzmi, czy Tiverton i Honiton przyspieszą podobny los Borisa Johnsona. Sądzę, że istnieją trzy powody, by sceptycznie podchodzić do natychmiastowych reperkusji.

Po pierwsze, w przeciwieństwie do Eastbourne – którego Centralne Biuro Konserwatywne oczekiwało, że zdobędzie sympatię dla Iana Gowa – wszyscy zrezygnowali z porażki w Tiverton i Honiton. Lokalni akwizytorzy donieśli o przygnębionym głosowaniu, kandydat był wściekły na husting, a przewodniczący stowarzyszenia torysów poparł Liberalnych Demokratów. Po podobnych stratach w North Shropshire oraz Chesham i Amersham konserwatyści stają się niebezpiecznie narażeni na utratę najbezpieczniejszych miejsc.

Po drugie, Partia Pracy wyraźnie ograniczyła swoją kampanię, aby zapewnić porażkę konserwatystom. W zeszłym miesiącu Keir Starmer podobno powiedział swojemu Gabinetowi Cieni, by nie prowadził kampanii w Devon, a jego kandydat upadł, zdobywając 1562 głosów; ostatni znak otwartego paktu z Liberalnymi Demokratami. Jest mało prawdopodobne, aby taka taktyka została powtórzona podczas wyborów powszechnych. Partia Pracy zrobiła to samo w Eastbourne w 1990 roku: jak John Braggins, strateg ds. wyborów uzupełniających Partii Pracy, powiedział o wyborach: „nigdy nie było mowy o zdjęciu nogi z akceleratora, był mocno na hamulcu”.

Trzecim powodem jest to, że premierowi udzielono chwilowego wytchnienia od zwycięstwa w głosowaniu nad wotum nieufności i braku przygotowania wśród potencjalnych zastępców. Wynik sprawia, że ​​jest jeszcze mniej prawdopodobne, że poprowadzi konserwatystów do kolejnych wyborów, ale to nie znaczy, że teraz zostanie usunięty. Największym zagrożeniem są głośne rezygnacje ministerialne, ale chyba że po pryncypialnej rezygnacji przewodniczącego partii Olivera Dowdena dzisiejszego ranka nie nastąpią kolejne, nie będzie to przełomowe.

Tak więc wczorajsze wybory uzupełniające mają znaczenie. Ale prawdopodobnie jako strzały ostrzegawcze, a nie ostateczny cios. Głos konserwatystów dryfuje, jest niespokojny, zły. Nie jest jeszcze stracone, ale kończy się czas, aby go odzyskać.

Will Tanner pracował dla Theresy May przez trzy lata jako specjalny doradca w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i zastępca szefa wydziału politycznego przy 10 Downing Street. Obecnie jest dyrektorem think tanku Onward.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button