Aktualności

Tłumy na ulicach Londynu mówią, że pogrzeb królowej był bardziej wzruszający, niż mogli sobie wyobrazić

Gdy szedł na pogrzeb swojej matki, samochód wiozący króla Karola III z centrum handlowego na Horse Guards Parade został powitany okrzykami i brawami.

Król machał ze swojego bentleya wraz z nowym księciem Walii, podczas gdy królowa małżonka Camilla wydawała się poruszona reakcją tłumu, gdy podróżowała oddzielnie z księżniczką Walii, księciem Jerzym i księżniczką Charlotte.

Zaledwie pół godziny przed transmisją pogrzebu z Opactwa Westminsterskiego do setek tysięcy ludzi na ulicach przez głośniki, nastroje wśród tłumów były optymistyczne.

O godzinie 11:00, gdy nabożeństwo zaczęło się, transmitowano je na całej trasie procesji pogrzebowej, która miała podążać za nabożeństwem z opactwa, gdy rozpoczynała swoją podróż do Windsoru.

Wyprowadził tłum na zewnątrz, a zbór do środka.

„Wspaniale jest słyszeć nabożeństwo” – powiedziała Fiona Evans z Chirk w północnej Walii. „To sprawiło, że poczuliśmy się, jakbyśmy byli tam z nimi. Byliśmy tego częścią”.

Kiedy słuchali w milczeniu, wielu śpiewało hymny, wielu odmawiało Modlitwę Pańską i prawie wszyscy przyłączyli się do „Boże, chroń Króla”, z więcej niż kilkoma łzami.

Mała dziewczynka siedząca na ramionach ojca śpiewała do hymnu narodowego, machając flagą, którą kupiła po raz pierwszy, aby uczcić obchody platynowego jubileuszu królowej zaledwie trzy miesiące temu.

Dla tych, którzy nocowali w obozowisku na poboczu drogi lub opuścili dom przed świtem, aby zdobyć miejsce, aby obejrzeć tę doniosłą królewską okazję – wszystko było tego warte.

„Absolutnie”, powiedziała Helen Broderick, która przybyła z East Sussex o 5 rano ze swoim mężem Lee i dwójką dzieci Archiego i Elliotta.

„To było w stu procentach tego warte. Nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać, a było to znacznie lepsze niż wszystko, o czym marzyliśmy.

„Nabożeństwo było bardzo wzruszające, a potem procesja. Cała esencja tego była po prostu cudowna”.

Helen Broderick, która przybyła z East Sussex o 5 rano, z mężem Lee i dwójką dzieci Archiem i Elliottem (Zdjęcie: David Parsley/iNews)

Chris Gilchrist i Danny Sherwood przybyli z Kingston-upon-Thames, by stanąć na paradzie Horse Guards i cieszyli się, że to zrobili.

„Nieco przepychu i okoliczności, w tym jesteśmy po prostu najlepsi” — powiedział Gilchrist. „Dało mi to poczucie ogromnej dumy, a widok przechodzącej Królowej był jeszcze bardziej poruszający, niż się spodziewałem”.

– To jednorazowe – dodał pan Sherwood. „Właśnie byliśmy świadkami jednego z największych momentów w historii”.

Claire i Matt Rees oraz ich dzieci Alice i Charlie opuścili dom w Harpenden w Hertfordshire o 5.30 rano.

„Przywieźliśmy dzieci, bo to jeden z najbardziej historycznych dni w naszej historii. To nigdy nie zostanie zapomniane” – powiedziała pani Rees.

Alice, lat 12, nie była pod wrażeniem wczesnego startu, ale rozumiała powagę sytuacji. „Pewnego dnia spojrzę wstecz i będę mógł powiedzieć, że tu byłam” – powiedziała.

Claire i Matt Rees z dziećmi Charlie i Alice opuścili Harpenden w Hertfordshire o 5.30 rano (Zdjęcie: David Parsley/iNews)

Gdy arcybiskup Canterbury zaczął przemawiać, miękka chmura, która pieściła masy od rana, zerwała się i po raz pierwszy zaświeciło słońce.

Jeden z członków połączonej orkiestry wojskowej Wspólnoty Narodów na szczycie procesji, gdzie Horse Guards spotyka The Mall, zemdlał na kilka minut przed końcem nabożeństwa w Abbey. Tłum, który do tej pory milczał, wiwatował, gdy wstał.

Potem dwie minuty ciszy. Poza końskim klipem w tej części centralnego Londynu panowała cisza jak nigdy dotąd. Absolutna cisza.

Gdy audycja ucichła, żałobnicy wiedzieli, że jest to moment, w którym trumna królowej jest zabierana przez opactwo i że zbliża się ich moment złożenia hołdu.

O 12.20 cztery policjantki na koniach ruszyły do ​​przodu. Bezpośrednio za nimi podążało dwóch mężczyzn i dwie kobiety z Królewskiej Kanadyjskiej Policji Konnej. Dźwięk kopyt zaalarmował tych z przodu, że procesja ma się rozpocząć.

Każdy wojskowy pułk brytyjski z każdej sekcji sił zbrojnych szedł z własnymi bandami. Rozległ się marsz żałobny. Znowu otarły się łzy.

Joanna i Robert Cowden polecieli z hrabstwa Tyrone w Irlandii Północnej, aby „pożegnać się z królową” (zdjęcie: David Parsley/iNews)

Gwardia Walijska, Gwardia Szkocka, RAF, Policja Wojskowa, Królewskie Siły Powietrzne, Królewska Piechota Morska, Gwardia Coldstream – wszyscy przeszli, gdy tłum próbował ustalić, który mundur należy do której służby.

Królowa była w drodze. Jak to jest teraz normą, tysiące telefonów komórkowych było gotowych do sfilmowania akcji. Ale dla wielu innych ważne było obserwowanie tej chwili na własne oczy, a nie przez ekran.

Gdy królowa znajdowała się zaledwie kilka metrów przed nimi, ludzie patrzyli, kłaniali się i znów patrzyli. Na szczycie trumny Korona Jej Królewskiej Mości, Kula i Berło błyszczały w teraz jasnym słońcu.

Zaraz za nim podążał król, księżniczka królewska, książę Yorku i książę Wessex. Czworo dzieci królowej było dostojnych i stoickich. Ich smutek jest jasny dla każdego z tysięcy gapiów.

Nikt nie wołał książąt Williama i Harry’ego, a ich obraz za trumną ponownie przypomina pogrzeb ich własnej matki sprzed 25 lat.

Kiedy trumna skręciła za róg w kierunku The Mall, ludzie po raz ostatni spojrzeli na swoją królową. Chwila namysłu, a potem, gdy ostatni zespół przemaszerował obok, wybuchły wiwaty i oklaski w entuzjastycznym podziękowaniu.

Kiedy tłumy się rozchodziły – albo do jednego z parków pokazujących podróż królowej do miejsca jej ostatniego spoczynku w zamku Windsor, albo by rozpocząć długą, zatłoczoną podróż do domu – oficerka powiedziała: „To było wyjątkowe. Nigdy więcej czegoś takiego nie zobaczymy”.

Prawdopodobnie ma rację.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button