Aktualności

Wywiad z Chrisem Colemanem: „Nigdy nie oglądałem serialu Sunderland Netflix, to dla mnie zbyt bolesne”

Kiedy na początku Nowego Roku Chris Coleman po raz pierwszy wszedł do szatni walczącego greckiego klubu Atromitos, powiedział, że wyczuwa niepokój.

„Pierwszą rzeczą, jaką im powiedziałem, było: 'Musisz przezwyciężyć ten strach, zrobić krok do przodu. Jeśli nie spróbujesz zrobić czegoś innego, nigdy się nie dowiesz” – wspomina.

Powinien wiedzieć. W eklektycznej karierze menedżerskiej, która zaprowadziła go od wzlotów półfinału euro do dołków spadku z Sunderlandem przez okres w Chinach przed pandemią Covida, Coleman żył zgodnie z mantrą: „Nie czekaj na idealnie, może nigdy nie nadejść”.

To dlatego spadł z Premier League Blackburn do trzeciego poziomu Fulham jako gracz, wykonując ruchy, których nie zrobiliby jego rówieśnicy. W ten sposób wylądował w Atenach, nie licząc swojej młodej rodziny, ale zachwycony wyzwaniem, jakim jest utrzymanie Atromitos w Superlidze Grecji, a następnie odbudowanie klubu od podstaw.

Rzeczywiście, nasz pierwszy telefon Zoom musiał zostać odwołany w krótkim czasie, ponieważ prezydent klubu Vasilios Betsis – „największy kibic klubu, jest tak namiętny”, mówi Coleman – pojawił się z kontraktem na przyszły sezon, który miał podpisać.

„Zaryzykowaliśmy Atromitos, oni zaryzykowali nam i wyszło to naprawdę dobrze”, mówi.

„Zawsze chciałem tego doświadczenia pracy w różnych kulturach, tego wyzwania. Zrobiłem to w Hiszpanii i pomyślałem „Tak, podoba mi się”. Ma swoje wyzwania – tęsknię za rodziną – ale jest coś w pracy w nowym miejscu, uczeniu się nowych rzeczy – to naprawdę do mnie przemawia.

„Szczerze mówiąc, nie byłem pewien, czy po pracy w Walii będę pracował w Anglii – w końcu pracowałem (z Sunderlandem), ale nie podoba mi się to bardziej niż praca za granicą. Miałem oferty w Anglii, przed Covid, ale nie byłem pewien, czy są dla mnie odpowiednie.

„Wtedy nagle masz 18 miesięcy, dwa lata, kiedy nie pracowałeś i myślisz, że „to mnie tu omija”. Najlepszą radą, jaką otrzymałem, było „Nie czekaj na doskonałość, bo to może się nie wydarzyć”.

Tak się składa, że ​​Atromitos spisał się lepiej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Drużyna, która ma rywalizować o Europę, zadzwoniła do Colemana, kiedy była o punkt poniżej dna Super League i walczyła o utrzymanie.

Sześć zwycięstw i pięć remisów później ta przeszkoda została pokonana. Ale nie było to łatwe: z każdym meczem zmieniał formacje i zawodników. Największym wyzwaniem było wyciągnięcie ich z pomysłu, że są zbyt dobrzy, by zejść na dół.

„To był wielki szok dla wszystkich w Atromitos, ponieważ nie są przyzwyczajeni do bycia w takiej sytuacji. Na pewno z zespołem, który zebrali, wydali dużo pieniędzy i to nie zadziałało – wyjaśnia.

„Nagle zespoły wokół nich brały udział w tej walce przez cały sezon. Nasi ludzie, to był dla nich szok kulturowy, ponieważ nie spodziewali się, że tam będą”.

Naturalne musowanie Colemana przetrwało okres siniaków w Sunderland, żal, który wciąż go dręczy.

Jego akcje były wysokie po doprowadzeniu Walii do czterech ostatnich Euro 2016, więc skorzystał z kolejnej szansy, decydując się na awans na najniższy punkt w mistrzostwach i właściciel Ellis Short, który próbował sprzedać. Tym razem nie wyszło.

„To był zaszczyt zostać zaproszonym do Sunderlandu. Jestem piłkarzem, wiem, że są pewne kluby – mają historię, kibiców, potencjał. Kiedy pojawiło się to, mimo że byli na samym dole ligi, pomyślałem po prostu „nie zamierzam tego odrzucać”. Mają taki potencjał – wyjaśnia.

„To był po prostu zły czas, byłem tam tylko cztery miesiące, z niewłaściwymi ludźmi odpowiedzialnymi za klub. Ale zdecydowanie jest to właściwy klub do zarządzania przez każdego. Gdyby ktoś zapytał mnie o Sunderland, powiedziałbym: „Chodź tam!”. Jeśli uda ci się uruchomić ten klub i tych ludzi na boku, będzie to coś innego.

„To największy żal w mojej karierze, ponieważ zostaliśmy zdegradowani, a to było nie do pomyślenia. To było takie frustrujące, ponieważ byliśmy trochę bezradni”.

Nigdy nie oglądał dokumentu Netflix „Sunderland, dopóki nie umrę” i przyznaje, że wolałby nie zagrać w nim.

„Nawet nie wiedziałem, że dzieje się dokument. Podpisałem kontrakt w Winchester, gdzie mieszkam, a o kamerach wiedziałem dopiero po podpisaniu kontraktu. Byłem trochę zaskoczony. To nie była moja filiżanka herbaty, kamery w garderobie i śledzenie ciebie – mówi.

„Ale tak było, mieliśmy obowiązek odegrać swoją rolę. Nie mogę tego oglądać, to dla mnie zbyt bolesne.”

Zaproponował, że zgodzi się na obniżkę pensji, aby pozostać w Sunderlandzie, dopóki przejęcie nie doprowadziło do tego, że Stewart Donald kupił klub i odszedł Colemana.

„Podpisałem dobry kontrakt, aby tam pojechać, zostaliśmy zdegradowani i powiedziałem:„ Rozerwij to, oczywiście ”- powiedział.

„Zapytali mnie: 'Czy rozważyłbym zmianę moich warunków?’ Powiedziałem: „Oczywiście, jeśli nie stać cię na zapłacenie mi, że bardzo bym chciał, żeby nas z powrotem zabrać”. Ale przyszli nowi właściciele i mieli inne pomysły”.

Oczywiście szczęśliwsze czasy poprzedzały Sunderland w Walii. Ocenia zwycięstwo nad Rosją, aby zdobyć miejsce w fazie pucharowej jego najlepszego meczu jako menedżera, ale chodziło o jedność, wykorzystanie talentu Aarona Ramseya i Garetha Bale’a, a także pielęgnowanie zaciekłego ducha zespołu.

Jest zdumiony krytyką Bale’a. „On jest taką supergwiazdą i od 10 lat, cztery Ligi Mistrzów, 15 trofeów z Realem, najbardziej utytułowanym brytyjskim graczem za granicą. Jest tak silnym charakterem, ponieważ jest swoim własnym człowiekiem” – wyjaśnia.

„Nie robi rzeczy, ponieważ myśli, że mają na celu przyczynę i skutek. Nie robi rzeczy, aby ludzie byli szczęśliwi, jest swoim własnym człowiekiem i doskonałym profesjonalistą, człowiekiem rodziny, który kocha swój futbol i zrobiłby wszystko dla Walii. Miło było być w pobliżu.

„Silny, silny charakter – ludzie mówią o nim różne rzeczy w Realu Madryt i nigdy nie widziałem w nim czegoś takiego i spędziłem z nim dużo czasu.

„To niewiarygodne, co w niego rzucono. Jeśli masz zamiar dać mi pasożyta, który zapewni mi cztery Ligi Mistrzów…. Nie jest pasożytem. Cztery Ligi Mistrzów – zapłaciliby dwukrotnie więcej.”

Nie widzi, jak Bale kończy karierę w swoim klubie dla dzieci w Cardiff, co zostało zasugerowane, gdy jego kontrakt Real dobiega końca.

„Jest chłopcem z Cardiff i nie szanuje Cardiff, ale oni są w mistrzostwach i myślę, że jest o poziom wyżej” – mówi.

„Ale to będzie zależało od Garetha, kiedy już zdecyduje się na coś, nie będzie się martwić, co ktokolwiek inny o tym powie”.

Nic dziwnego, że tak dobrze dogadywali się od jednego mężczyzny, który był gotów podjąć ryzyko, do drugiego.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button